luty07
Szczęście człowieka ruchliwego
O tym, ile wysiłek fizyczny może nam dać chyba nie muszę nikomu przypominać. Trąbią o tym na tvnach, czy innych stacjach z pro-zdrową filozofią życia. Że człowiek potrzebuje ruchu, że chociażby spacer, bo to nie można tylko siedzieć za biurkiem i gnić. Serce, cholesterol, samopoczucie, na brzuchu baleron. Radzić se trzeba, walczyć, napadywać i być FIT. Namnożyło nam się siłowni, fitness klubów i inszych klinik zdrowia. Ludzie się zapisują, z pracy dostają wejściówki. Pytanie teraz, czy jakoś to wykorzystują?
Z moich obserwacji wynika, że właściwie do sprawy dbania o siebie (bo chyba tak to można nazwać) podchodzi poważnie jakieś dwadzieścia procent ćwiczących. Większość poszarpie maszyny, zajedzie się na bieżni, czy zwyczajnie posiedzi i pogapi się na resztę. Wszystko fajnie, bo przecież ruszać się powinno i nawet tak mała doza ruchu jest tu zbawienna. Niestety, ta opisywana większość nie bierze na poważnie całej tej ideologii ruchu lub po prostu się z nią nie zgadza. Rozumiem to. Sam nie lubię tego fit’owego oszołomstwa. Ale wychodzę z założenia, że jeśli za coś płacę i zamierzam osiągnąć zamierzony efekt, to powinienem zrobić to z głową. Tym bardziej, że chodzi tu o moje ciało.
Przede wszystkim – jaki jest Twój cel? Co chcesz ze sobą zrobić? Najczęściej „chcę wrócić do dawnej formy/zrzucić trochę kilo/poczuć się zdrowo”. Polecałbym na wstępie ćwiczenia aerobowe. Pływanie, bieganie, orbitrek. Wymagają czasu, ale dla cierpliwych potrafią przynieść efekt przechodzący oczekiwania. Po drugie – jak trenować? Tu bym radził skonsultować się najlepiej z profesjonalnym trenerem. Nie zaszkodzi też zasięgnąć trochę wiedzy na własną rękę. Określmy sobie tętno maksymalne (HRMax). Przykładowo za pomocą najbardziej powszechnego wzoru HRMax=220-wiek. Tolerancja wynosi wówczas około 10 jednostek. Jeśli natomiast będziecie chcieli powalczyć z ciężarkami polecałbym poczytać o interwałach. Polegają one na tym, że ćwiczenia o wysokiej intensywności przeplatane są tymi mniej obciążającymi. Ciekawostka – trening interwałowy pozwala spalać więcej tkanki tłuszczowej niż tradycyjny trening aerobowy, mimo iż w trakcie treningu organizm spala więcej węglowodanów niż tłuszczy.
Na koniec chyba najważniejsze – endorfiny. Okazuje się, że są nie tylko w czekoladzie. Będą z nami po każdym wysiłku fizycznym. Dadzą nam kopa w trakcie kolejnego, a na wspomnienie dobrze wykonanego treningu zaprowadzą na nasze usta uśmiech satysfakcji z bycia lepszym/bardziej sprawnym/uformowanym. Jak dla mnie, po prostu szczęśliwszym.
Gdzie: pytajcie na siłowniach i fitness klubach
Ile: zależy od miejsca
Tagi: sport, zdrowie, kondycja psychiczna, kondycja fizyczna, endorfiny, fitness klub, siłownia, basen, radość

















Dla niej
Dla niego
Dla nastolatków
Dla dzieci
Dla seniorów
Przeżycia
Najlepsze prezenty z grawerem
Przekąski-Zakąski
Prezent dla niego na Mikołajki
Prezent dla mężczyzny – akcesoria samochodowe
Jaki prezent dla taty na Boże Narodzenie?








© 2010 Predictum Sp. z o.o.